Tracy Hogg uratowała mi życie, czyli język niemowląt w pigułce.

Gdzieś już chyba wspominałam, że nie nienawidzę poradników. Nic się nie zmieniło. Książki, o których chce Wam napisać są wyjątkiem. Tak, są to typowe wydawnictwa poradnikowe- napisane prosto jak budowa cepa… (swoją drogą to przysłowie traci na znaczeniu… konia z rzędem temu kto wie, bez pytania wujka googla jak ów cep wygląda… lub rząd… ;).  Autorka, Tracy Hogg budzi wiele kontrowersji. Mam nieodparte wrażenie, że największe wsród ludzi, którzy w ogóle nie czytali jej książek, bo zarzuty jej czynione nijak się mają do proponowanych przez nią metod.

Po przeczytaniu ‚Języka niemowląt’ i ‚Zaklinaczki dzieci’ do deski do deski, widzę w propozycji Tracy złoty środek wobec królujących absurdalnych koncepcji rodzicielstwa, na czele z tzw. ‚rodzicielstwem bliskości’ zakładającym, że już zawsze będziecie spać z dzieckiem, a wasza sypialnia zostanie przykryta całunem pieluchy;D Ok, może trochę dramatyzuję, ale czasem nie wierzę w to co czytam…. W koncepcji ‚rodzicielstwa bliskości’ nie ma np. mowy o odkładaniu dziecka do łóżeczka, w ogóle nie ma miejsca na idee łóżeczka- jest za to idea tzw. ‚łoża rodzinnego’ (bo tak drzewiej bywało). Na sama razie nie wyobrażam sobie, żeby dzieci spały w innym pokoju, ale chcę żeby kiedy to nastąpi nie były tym zszokowane i nie czuły się skrzywdzone . Na razie łóżeczka mamy przystawione otwartymi bokami do naszego łóżka i to jest super wygodne i bezpieczne dla wszystkich. Rodzicielstwo bliskości gubi gdzieś potrzebę bliskości między rodzicami oraz prosty fakt, ze dziecko musi przejść również fazę separacji-indywiduacji jako nieodłączną dla zdrowego rozwoju. Ku przestrodze artykuł o zagrożeniach rodzicielstwa bliskości ze Zwierciadła (kilk). Na drugim biegunie jest zimny chów i frustrowanie potrzeb dziecka na każdym kroku, którego w ogóle nie kumam. A po środku jest Tracy i zdrowy rozsądek.

Wracając do kontrowersji wokół Tracy- wielokrotnie czytałam, że namawia ona do zostawania płaczących dzieci w łóżeczkach… bzdura. Zawsze masz ‚utulić’ dziecko, przywrócić mu poczucie bezpieczeństwa i dopiero położyć do łóżeczka, jeśli znowu płacze- masz zrobić to kolejny raz i tak w kółko, aż do skutku- ale za każdym razem kiedy dziecko jest spokojne, na Boga odłóż je do łóżka zanim zaśnie! To pozowli mu być spokojnym i czuć sie bezpiecznie w swoim łóżku, a docelowo w innych miejscach, a nie tylko w ciepłych ramionach rodzica. To pewien rodzaj małej ‚samodzilności’ na miarę takiego niemowlaczka właśnie.

Mama czyta Tracy, Tata jakąś japońską podróbę;D

Mama czyta Tracy, Tata jakąś japońską podróbę;D

No więc do rzeczy, język niemowląt wbrew temu co wydaje się początkującym rodzicom jest dość łatwy- wypracował go ewolucja i jest dyktowany koniecznością przetrwania naszego gatunku, a więc musi być prosty i uniwersalny. I tak chce przez to powiedzieć, że zrozumienie go jest proste… trzeba tylko wiedizć o jego istnieniu;D

Ja na początku byłam jak dziecko we mgle- nie miałam pojecia co się dzieje i robiłam wszystko przypadkowo… Apogeum było kupowanie w panice nosideł ergonomicznych, bo wydawało nam się, że naszych dzieci nie da się inaczej uśpić w ciągu dnia… Poranki były koszmarne- dzieci budziły się, jak to dzieci koło 5-6tej i zaczynała się jazda trwająca do spaceru czyli do ok 13:00… Przez cały ten czas dziewczynkom zdarzało się zapadać w 15-20min. dzrzemki… nigdy razem… dosyć koszmarne dośwadczenie, co nie;) Wiedziałam, że nie możemy ich ciągle nosić, bo będzie coraz gorzej… pozatym takie ciągłe noszenie czy usypianie na ‚cycu’ jest możliwe w przypadku jednego dziecka i wyobrażam sobie, że czasem wydaje się nawet kuszącym wyborem. W przypadku bliźniaków, to musi skończyć się fiaskiem i padnięciem na pysk z wyczerpania. Kiedy byliśmy niebezpiecznie blisko takiego scenariusza w moje ręce wpadłą książka Tracy Hogg i wszystko zmieniło się wręcz z dnia na dzień…

Secrets of baby whisperer- tak, przetłumaczono ją też na japoński;D

Secrets of baby whisperer- tak, przetłumaczono ją też na japoński;D

Zaklinacza dzieci, tak o niej mówią i nie ma w tym odrobiny przesady. W swoich książkach udziela instrukcji tak jasnych, ze nawet niewyspana mam bliźniaków jest w stanie je zrozumieć i zrealizować. O dziwo, we wprowadzeniu słowa w czyn pomógł służbowy wyjazd taty- musiałam zaryzykować i zrobić coś innego, bo noszenie obu na raz było niewykonalne, więc musiałam złamać utarty wzór przypadkowych działań… Potem było już z górki;D

Parafrazując Tracy wypunktuję Wam małe ABC Matki:

A/ Po pierwsze: SZACUNEK, tego chyba tłumaczyć nie muszę- szacunek pozwoli nam traktować dziecko podmiotowo, obserwować i słuchać jego komunikatów, a to z kolei pozwoli nam skutecznie zabezpieczyć jego potrzeby, a nam zapewni błogi spokój;D Tracy opisuje język ciała niemowlęcia w określonych sytuacjach i są to opisy naprawdę dokładane- ruchy głowy, twarzy, rączek i nóżek, języka, oczu oraz rodzaje płaczu. Naprawdę bez żadnej wprawy z książką w ręku można z łatwością rozpoznać o co chodzi naszemu dziecku:) Dla mnie to była cudowna chwila, kiedy zrozumiałam, że szamotanie i skrzypiące popłakiwanie moich dziewczynek nie wynika ze znudzenia i chęci zmiany otoczenia a ze zmęczenia i chęci snu… nagle okazało się, że dzieci odkładane do łóżeczka we właściwym momencie, zasypiały błogim snem na godzinę, co wcześniej było nierealne.

B/ Po drugie: RUTYNA, Tracy nazywa ją ‚EASY’ (jak Eating, Activity, Sleeping, You), Pl: łatwy plan, proste. Taka rutyna może się wydawać przykra i nieznośna, ale w tym wypadku ma ona nieco inne znaczenie- chodzi o ustalony, regularny plan dnia dziecka dostosowany do jego potrzeb. Taka przewidywalność zapewnia dziecku poczucie bezpieczeństwa. Dodatkowo poamaga nam ona odczytywać komunikaty dziecka. Jeśli przed chwilą spało jest mało prawdopodobne, że znowu chce spać, jeśli przed chwilą jadło receptą raczej nie będzie ponowne przystawienie do cyca (czy butla)… Taki porządek dnia jest naprawdę nieoceniony i bardzo prosty do zastosowania- po prostu patrzysz kiedy dziecko się budzi rano i zaczynasz dzień:) Karmisz- na początku po ok 30-40 min (ale na pocieszenie powiem Wam, że potem będzie krócej- np. moje Kropeczki kiedy miały ok 5-6 m-cy najadały się już w ok. 5min:), co 2,5- 3 godziny (tak, również w nocy). W okół tych karmień budujesz sobie plan dnia. Po karmieniu jest więc czas aktywności ( w tym zmiany pieluch i zabawa), też ok 45 min i zaraz potem czas na drzemkę  dziecka i odpoczynek mamy:) Mimo, ze wiedziałam, że niemowlaki śpią dużo, jakoś ‚przed Tracy’ nie wpadłam na to, ze po 2 godz. od obudzenia moje dzieci mogą znowu chcieć spać… Oczywiście, plan jest ramowy, a nie sztywny- jeśli np. Ci się wydaje, że dziecko jest głodne mimo karmienia przed chwilą, karmisz je po raz kolejny!

C/ Po trzecie: LUZ- Pojawienie sie nowych członków rodziny to wielki stres, często nawet nieuświadamiany- stąd częste byby blusy, depresje i psychozy poporodowe. To emocjonalne trzęsienie ziemi podkręcane hormonami. Daj sobie odpocząć- sprzątanie, pranie, gotowanie zostaw tacie… no dobra, jeśli to niemożliwe poproś mamę czy koleżanki, a w najgorszym razie olej i rób tylko to co absolutnie niezbędne:) No i wykorzystuj drzemki dziecka- śpij kiedy ono śpi… Ja żyłam jak w letargu, spałam naprawdę niewiele, bo oprócz karmienie w nocy jeszcze szalałam z laktatorem, bo nie mogłam wytrzymać żałosnych płaczów jednego dziecka, kiedy karmiłam drugie… W nocy więc, kiedy spały, odciągałam mleko, żeby w takich sytuacjach móc je nakarmić jak najszybciej (w kolejnych m-cach problem stracił na znaczeniu, bo dziewczynki zaczęły najadać się znacznie szybciej).

Ja korzystam z porad Tracy dość elastycznie i sobie je po swojemu modyfikuję, np. drzemki nie zawsze są w łóżeczkach (nie zaciemniam też pokoju) i nie o stałych porach, bo dzieci nie budzą się rano nawet o stałych porach- ale ciągle posługuje się interwałami: ‚spanie- karmienie- aktywność’ i to sprawdza się znakomicie. Następny w kolejce jest ‚język 2-latka’:)

Ostatnio ‚Język niemowląt’ jest moim sztandarowym prezentem dla koleżanek w ciąży, bo mam wrażenie, że razem z tą książką dostają kilka godz. dziennie spokojnego snu i solidne oparcie, kiedy w końcu przywiozą do domu swoje małe Okruszki! Dzięki Tracy!;D

Reklamy

16 responses to “Tracy Hogg uratowała mi życie, czyli język niemowląt w pigułce.

  1. Przeczytałam jednym tchem 🙂 Jestem jeszcze w okresie przed, ale planujemy dziecko (jak tylko się uda ;)) I jak sobie pomyślę, to moja Mama identycznie podchodziła do mojego wychowania. Z tą tylko różnicą, że Ona doświadczenia nabierała na oddziele noworodków gdzie pracowała kilka lat 😉
    Czasami za to jak patrzę na niektóre znajome, to tego typu poradniki już dawno powinny znaleźć się w ich posiadaniu.

    • Doświadczenie i wiedza Tracy też jest podobno właśnie z oddziału położniczego:) Zresztą w szpitalu też spotkałam kilka takich położnych- brały dziecko na ręce i już wszystko było ok:D Trzymam kciuki za starania!

  2. Bardzo dziękuję za tą recenzję. Za około trzy miesiące moje dwa okruszki będą już po tej stronie brzucha i od dłuższego czasu szukam ciekawej książki, która nam pomoże w ogarnięciu tego chaosu, który nas czeka. Po przeczytaniu rodzicilstwa bliskości rady stamtąd wydawały mi się często absurdalne w przypadku nawet jednego dziecka, a w przypadku bliźniąt po prostu niewykonalne… Pozdrawiam!

    • Cieszę się, że mogłam troszkę pomóc:) A Tracy pomoże Wam na pewno- jest w „Języku niemowląt” nawet rozdzialik poświęcony bliźniakom i dodające otuchy studia kilku ‚przypadków’;D Trzymam kciuki za Ciebie i Okruszki:) Pozdrawiam!

  3. Ja zaczynam od wszystkich „dobrych rad” już mieć mętlik w głowie. Znam osoby stosujące te wszystkie metody bliskości, które twierdza, że jeśli nie chce spać z dzieckiem to będę je mniej kochać… Czy będę je mniej kochać chcąc zachować tez bliskość z tata naszego dziecka? Chyba nawet bardziej 😉 z ogromna przyjemnością przeczytam ta książkę choć poradników nie lubię tak jak i Ty 😉

    • Zobaczysz jak Wam będzie wygodnie i tyle- pewnie dla każdej rodziny inny model będzie optymalny:) Jeśli ktoś się boi, czy będzie kochać swoje dziecko wystarczająco i uważa, że spanie z nim sprawi, że pokocha je mocniej- proszę bardzo. Ciekawa też jestem, jak w opinii wielbicie tej idei ma wyglądać takie ‚rodzinne łoże’ kiedy mamy więcej dzieci?- starszaki wylatują z niego czy jak?

  4. Znam Autorkę i naprawdę uważam że jej jej rady są przemyślane i wprowadzenie ich w życie nawet nie wszystkich dużo ułatwia, na blogu napisałam także recenzje książki „Rewolucja w wychowaniu” może też się Tobie spodoba bo jest to też ciekawe podejście do dzieci bardzo mądrzę wytłumaczone.

  5. Bardzo fajna książka i jej recenzja. Szkoda, że nie trafilem tu wcześniej bo z pewnością przydałaby się nam i wiele pomogła. Ale mimo to dodaję ją do listy najblizszych zakupów;)

    • Nie wiem jak bardzo jest ‚po czasie’, ale jakby co jest jeszcze Język dwulatka tej samej autorki:) Jeszcze nie wiem czy tak samo wartościowa publikacja, bo dopiero nabyłam i jest w kolejce do czytania:D

  6. Jeżeli chodzi o ten cep to bardzo dobrze wiem jak wygląda, miał go mój dziadek na wsi. Wiem także jako ojciec czwórki dzieci jak to wszystko wygląda po narodzeniu pierwszego dziecka. Do dzisiaj mamy z żoną różne poradniki, książki, 1001 porad itp. itp. Wszystko wychodzi i tak „w praniu”. Owszem można różne ciekawostki poczytać ale każda prawdziwa matka ma swoją intuicję macierzyńską i najlepiej wie co dla jej dziecka najlepsze !!

  7. Czy możesz napisać jak dokładnie nauczyłas dzieci zasypianie w łóżeczku i ile to trwało, czy ta procedurę stosowałas tez w przypadku drzemek w ciągu dnia i czy wprowadzalas stopniowo czy od razu? Mój Synek ma sześć tyg i ze względów zdrowotnych był bardzo niespokojny i nosimy go non stop od urodzenia. Teraz jest już ok,ale mój kręgosłup nie daje rady, stad ogromna prośba o szczegółowe instrukcje:)

    • Cześć! Na niedający rady kręgosłup polecam Tule, ale to jak dzieć zacznie siedzieć- dla takiego maluszka chustę elastyczną albo kółkową (ja jestem fanką kółkowych:) Tu masz super prostą instrukcję wiązania: https://www.youtube.com/watch?v=MovO-fzqtGg&app=desktop

      Co do zasypiania na noc w łóżeczku, to miałam to szczęście, że poszło łatwo. Z drzemkami dziennymi było dużo gorzej- ale właśnie powtarzanie w kółko tej samej procedury lulania, uspokajania i odkładania w końcu podziałało… Starałam się to robić intuicyjnie, więc nosiłam i lulałam nieco dłużej niż zalecane, ale w końcu się udało. W ogóle jak już zrozumiały, że taki jest rytuał przed dżemkowy, że jest na to stałą pora itp. to się łatwiej uspokajały i szybciej zasypiały:)
      Napiszę jeszcze, że teraz (ok 15m-cy) to już niestety nie działa… Odkąd zaczęło się ząbkowanie skończyło się spanie we własnych łóżkach… chicałam tego uniknąć, ale teraz śpię z dziewczynkami i uwielbiam to;)

  8. Ja spałam z Młodą od jej urodzenia na moim materacu, co było super wygodne podczas nocnych karmień piersią. Łóżeczko było używane tylko do przewijania I drzemek dziennych. Nie przypominam sobie, żeby wystąpiły jakieś trudności w odstawieniu od łoża – bardziej od cyca było trudno, ale po 1.5 roku trwania procederu nie miałam dłużej ochoty na zalane mlekiem biustonosze itp. 😉 Spodziewam się następnego dzidzi – termin w listopadzie – I podejrzewam, że sprawdzony patent powtórzę.

      • Ha,ha – nic nie musisz mówić. U nas Mała na świecie od trzech tygodni, wiem coś o braku czasu na absolutnie wszystko, a mój fb chwastem zarasta. Oczywiście śpimy razem a ja karmię piersią. A Młoda już pannica, prawie 12 lat – tak szybko zleciało.. Wesołych Świąt życzymy dla całej Waszej rodziny.

a Ty, jak myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s