Gorący romans z SK-II… To już pół roku

SK-II jest moim największym kosmetycznym uzależnieniem ostatniego czasu. Nie wiem jak nadłuższą metę zniesie to moja kieszeń, ale skóra nie zniosła by rozłąki;] Po za tym doszłam do wniosku, że i tak zawsze wydawałam krocie na kosmetyki po prostu kupując ich ogromne ilości w poszukiwaniu kosmetycznego Graala… Tak więc plan jest taki, że zamierzam ograniczyć się do SK-II i niezbędnego oczyszczania, gdzie oczywiście daruje sobie SK-II na rzecz aptecznej klasyki. I mam dziwne przeczucie, że zaoszczędzę, a absurdalne ‚zapasy’ mało przydatnych mazideł znikną z moich szafek… no, może się chociaż zmniejszą, bo po chwili zastanowienia stwierdzam, że nie mogę się takich impulsywnych zakupów wyrzec zupełnie;)

nieodparty urok SK-II ^-^

nieodparty urok SK-II ^-^

Ostatnio w moje łapki trafił zestaw SK-II z klasyczną esencją, miniaturką lotionu i maską. Cacuszko:)

Jeśli chodzi o essence to ta tradycyjna metoda nakładania, czyli: na łapkę i wklepywać w twarz jest naprawdę skuteczna. Na początku nie miałam do niej za grosz zaufania, dodatkowo miałam wrażenie, że mnóstwo wsiąka w dłonie zamiast w twarz… Zaczęłam więc nalewać na dłoń i nanosić palcami, ale po jakimś czasie wróciłam do klasycznego oklepywania- i nie wiem sama, czy to cudowna moc tegoż oklepywania (Fumiko Takatsu poleca takie nakładanie każdej pielęgnacji na twarz:), czy sama esencja, ale efekt jest super- nigdy nie przypuszczałam, że kosmetyk może działać tak spektakularnie. Efekt był widoczny zaskakująco szybko, a im dłużej używam essence (to moja 2-ga butelka) i reszty moich skarbów z SK-II tym jest lepiej, a skóra stała się bardziej czysta, jasna i świetlista.

ambasadorka SK-II Kate Bosworth

ambasadorka SK-II Kate Bosworth 

Na koniec zobaczcie ich osobliwy spot reklamowy- scenarzystę poniosło albo był pijany… albo jedno i drugie…;D

Reklamy

6 responses to “Gorący romans z SK-II… To już pół roku

  1. Osobiście uważam, że lepiej wydać raz a dobrze niż dwa razy, które wychodzi drogo i zapycha półkę/szuflady i „bógwieco| jeszcze 😉 mało pomocnymi produktami.
    Oglądałam parę razy się za tą firmą, ale ostatecznie postawiłam na zupełnie inne firmy. Za to będę wypatrywać więcej postów z tej serii oraz zbliżenie i Twoje odczucia 🙂

    • święte słowa;) no, ja też się długo oglądałam i byłam sceptyczna mocno, bo zawsze trzymałam się raczej solidnej aptecznej klasyki

      • U mnie także długo dominowała apteka, ale z czasem poszerzyłam pole manewru i dobrze jest wychodzić poza przyjęte ramy. A jak tylko widać efekty, to tym bardziej 🙂

  2. Jakiś czas temu japońska pielegnacja mnie interesowała, jednak maseczka Skin79 wyłączyła mnie z tego szybko 😉 SK II oglądałam wiele razy w internecie, jednak chyba czuje lekki dystans do tych firm i jedyne, którym ufam to Kanebo i Shiseido ;)) Czytać za to będę z ogromnym zainteresowaniem dalsze recenzje 😉

    • Skin79 jest zdaję się koreańska, nie miałam z nią do czynienia (ale czytałam mnóstwo dobrych opinii o ich BB kremach)- współczuję zawodu, mam nadzieję, że nie był jakoś bardzo drastyczny dla skóry. Masz rację, jakoś azjatyckich kosmetyków jest bardzo różna. Mam też wrażenie, że często mylące są też ceny tych kosmetyków w Pl- coś wydaje nam się highendowe z racji ceny, a jest bardzo średnie… zresztą nawet Shiseido i Kanebo mają bardzo różne linie- i cenowo i jakościowo- np. mnie kiedyś mocno zdziwiło to, że w japońskich hotelach często były te takie sety higieniczne z Shiseido właśnie- dopiero potem zaglądając do sklepów zorientowałam się o co chodzi:) A co do SK-II to też mega długo się wahałam i miałam dystans jak Ty, aż w końcu stwierdziłam, że to klasyk i trzeba spróbować… no i wpadłam po uszy, więc na pewno będzie więcej recenzji;)

Możliwość komentowania jest wyłączona.