Esencja japońskiej pielęgnacji… czyli słów kilka o SK-II Facial Treatment Essence

Jak pisałam jakiś czas temu w końcu zdecydowałam się na wypróbowanie  kosmetyków SK-II. Zaczełam zachowawczo od Facial Treatment Milk… i totalnie zwariowałam:) Zyskawszy jako takie zaufanie do marki i wstępną pewność co do tego, że mnie nie uczula ani nie zapycha bardzo szybko zamówiłam sobie najbardziej znany kosmetyk serii: SK-II Facial Treatment Essence.

SK-II Essence- od pierwszego dnia wklepuje z namaszczeniem i czekam na efekty:)

SK-II Essence- od pierwszego dnia wklepuje z namaszczeniem i czekam na efekty:)

Tak, to prawdziwa magia… Ciągle jestem zdziwiona, że kosmetyk może tyle zrobić dla skóry- przynajmniej dla mojej. To naprawdę inny wymiar pielęgnacji.

SK-II Essence i najlepsza wizytówka- skóra Cate Blanchet

SK-II Essence i najlepsza wizytówka- skóra Cate Blanchet

Zużyłam na razie pół 75ml buteleczki i efekt jest wymierny- powierzchnia skóry jest dużo bardziej gładka, miękka a pory mniejsze, skóra jest rozjaśniona i jednolita,  totalnie ukojona i jakby odporna na podrażnienia i zaczerwienienia (które od zawsze były moją zmorą), plamy po pryszczach znikają w okamgnieniu i co najwspanialsze nie pojawiają się żadne nowe wypryski- a to dla mnie novum naprawdę- ostanio tak miałam na tetralysalu i to tylko na początku stosowania.
SK-II Essence- połowy nie ma, ale są za to efekty!

SK-II Essence- połowy nie ma, ale są za to efekty!

Naprawdę zadziwia mnie, że producent spełnia obietnice i to w naprawdę zaskakująco szybkim tempie… Jedyne co, to nie zauważyłam na razie efektu ujędrnienia, ale powklepujemy zobaczymy… No tak, bo kluczowe jest wklepywanie właśnie:) ale to Azjatycka norma- nie ma mody na tarcie i naciąganie twarzy, a aplikacja kosmetyku to delikatny masaż i wklepywanie właśnie. Tak więc klepie- myślę sobie, że to też pomaga bo dobrze wzmaga ukrwienie skóry.
Jetyne co trochę słabo wymyślili to, że butelka jest szklana i ciężka (ja mam marchwiane łapki i boje się, że kiedyś roztrzaska się na kafelkach…), no i nie ma aplikatora sensownego- wylewa się ją prosto na rękę (coś jak woda kolońska w Kevinie home alone… no tak, zbliżają się święta;)
SK-II Essence- trochę słabo przemyślany 'dozownik', dopiero butelka 330 ml ma pompkę

SK-II Essence- trochę słabo przemyślany ‚dozownik’, dopiero butelka 330 ml ma pompkę

Essence jest niekwestionowaną gwiazdą link kosmetyków SK-II i chyba już rozumiem dlaczego… robię mocne postanowienie nie wywalania kasy na różne badziewne kosmetyki i będę się przez jakiś czas trzymała SK-II – bo choć drogie są skuteczne i wiesz za co płacisz- a po za tym, mam nieodparte wrażenie, że jakby podliczyć kasę wyrzuconą na wszelkie kosmetyczne eksperymenty to spokojnie zamiast tego można od czasu do czasu zainwestować w coś porządniejszego właśnie. Wiem, że z utęsknieniem czekam na powrót do możliwości stosowania retinoidów, bo w ciąży całkiem nie mam odwagi, a podczas karmienia też raczej nie będę ryzykować, więc cieszę się, że odważyłam się na to SK-II:)
Reklamy

2 responses to “Esencja japońskiej pielęgnacji… czyli słów kilka o SK-II Facial Treatment Essence

    • Na początku miałam Facial Treatment Milk z lotniskowej strefy bezcłowej, a kolejne produkty kupowałam już na truskawie, bo SK-II mnie opętało i już nie mogłam dłużej czekać;D

a Ty, jak myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s