Japonki się nie starzeją ani nie tyją.

Dziś rzecz o książce: Japanese Women Don’t Get Old or Fat: Secrets of My Mother’s Tokyo Kitchen; Naomi Moriyama and William Doyle

Japanese women don't get old or fat, by Naomi Moriyama and William Doyle

Japanese women don’t get old or fat, by Naomi Moriyama and William Doyle

Tytuł kontrowersyjny i wprost odwołujący się do popularnego stereotypu wiecznie młodych i pięknych Japonek.  Naomi Moriyama nie rozczarowuje i wspaniale wyjaśnia ten fenomen, a właściwie pokazuje go na swoim własnym przykładzie- bez mentorzenia i przynudzania. Książka nie doczekała się niestety polskiego tłumaczenia i pewnie ciężko na to liczyć… ale kto wie.

Można garściami czerpać z tych inspiracji, ale na dłuższą metę, która Polka oprze się pierogom, bigosikowi, domowemu chlebkowi na zakwasie czy łazankom… a jest jeszcze barszczyk i żurek i rosół z kluseczkami lanymi… i serniczek i karpatka, o mamo! Pyszności!

Tradycyjna kuchnia Japońska, co może zaskakiwać, również obfituje w różne tłuściochy, typu yakisoba czyli smażony makaron, tonkatsu- coś na kształt naszego schabowego, ramen (mniam!)- taki a’la rosołek długo gotowany na kościach wołowych, z mięsem, jajkiem, wodorostami, do tego z sobą, somenem lub udonem… No więc, nie na co dzień jada się sushi…

Podstawowym przykazaniem żywieniowym  jest róznorodność, a w Japonii możemy o niej mówić, gdy zjadamy min. 30 róznych produktów dziennie- sporo co? Ilości są jednaka minimalne, a praktycznie każdemu posiłkowi towarzyszy zupa miso z fermentowanej soi i miseczka ryżu… Apropos ryżu, to niesamowite, ale w Japonii raczej ciężko uświadczyć popularną u nas frytkownicę, a pełno jest maszyn do gotowana ryżu- wspominam o tym, bo już kilku moich japońskich znajomych było zdziwionych, że nie można ich kupić w Polsce, a temat zawsze wywoływały podobnie wyglądające domowe frytkownice:) Mała popularność tych maszyn poza Azją dobrze wyjaśnia ich ogromną popularność na tokijskim lotnisku- chyba w każdym, nieperfumeryjnym i niealkoholowym, sklepiku strefy bezcłowej możemy taki sprzęt nabyć:)

Ważna jest też kwestia mięsa…w naszym kręgu kulturowym to podstawa, w Japonii podstawą są owoce morza. Z ciekawostek, przez część  Epoki Edo jedzenie mięsa było całkowicie zakazane- ten dziwaczny i powodujący liczne klęski głodu edykt Edicts on Compassion for Living Things (生類憐みの令) wydał shogun Tsunayoshi Tokugawa, wielki miłośnik czworonogów, szczególnie psów- stąd jego przydomek ‚psi szogun’- czy też ‚szogun- pies’- Inu-Kubō (犬公方). Mięso w tamtym czasie było przeznaczone tylko dla najniższej kasty ludzi ‚nieczystych/wykluczonych’ – eta (穢多) – nie wiem jak to sensownie przetłumaczyć na polski- generalnie chodzi np. o ludzi pracujących przy pogrzebach, sprzątaniu nieczystości itp. Do dziś jest wiele przesądów z mięsem związanych- np. zawodnicy sumo nie jedzą nic czworonożnego, bo to przynosi pecha…- podobno chodzi o podobieństwo pozycji czteronożnego zwierzaka do pokonanego zawodnika sumo:)

Nie musimy przejmować Japońskich przesądów, ale niektóre dobre zwyczaje żywieniowe możemy wprowadzić do naszych diet już dziś. Hmm… tylko od czego zacząć?

  •  małe porcje – po 20 min. i tak będziemy się czuć najedzeni więc nie ma potrzeby się opychać… umiar to podstawa:)
  •  różnorodność- jedzenie 30 różnych produktów dziennie może sprawiać kłopot, ale warto spróbować
  •  antyoksydanty- warto wzbogacić w nie każdy posiłek- a więc warzywa, owoce, kwasy omega 3 i 6. Ponadto zielona herbata, a jeśli wolicie może być czarna- wg. bromatologów ma tyle samo antyoksydantów:) nie pijcie jej jednak z cytryną- mimo, że brzmi dobrze nie jest to prozdrowotne połączenie. No i by połączyć przyjemne z pożytecznym warto pić wino (nie trzeba się upierać przy czerwonym- chodzi o to, by były to wina po długiej ‚maceracji na skórkach’, bo w nich es całą antyoksydacyjna dobrać, a kolor to często tylko brwnik jeśli wybieracie hipermarketowe wina z masowej produkcji… więc warto zadbać by pić wina naturalne (włoskie stowarzyszenia Vinatur, ViniVeri; czy bliżej nas- czeskie Àutentiste) … i kawę (wg. badań to najlepsze w naszej szerokości geograficznej źródło antyoksydantów:)
  •  ‚wodorosty’- najłatwiej dostać wakame i nori lub popularną spirulinę czy kelp jako suplementy-oczyszczają, pomagają zachować równowagę kwasowo zasadową… i odmładzają:)
  •  owoce morza i ryby- świetna, bogata w minerały, makro i mikroelementy alternatywa dla mięsa

Na koniec obczajcie YouTube’owego ‚trailera’ książki, jeśli można to tak nazwać… ;]

No i jeśli się komuś uda dorwać- miłej lektury!

sposób użycia;)

sposób użycia;)

Advertisements

One response to “Japonki się nie starzeją ani nie tyją.

a Ty, jak myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s