Filtry UV- czy więcej znaczy lepiej?

Ochrona przed słońcem to podstawa pielęgnacji anty-aging. Japońskie bimajo wiedzą to doskonale i dzięki tej wiedzy na długie lata zachowują jędrną, nieskazitelną cerę, a pytane jaki kosmetyk by wybrały, jeśli musiałyby wybrać jedne- zgodnie dpowiadają: filtr UV!

Tylko jak poruszać się w gąszczu kosmetyków z flitrem UV, czy wyższy będzie chronił nas lepiej? Co właściwie oznacza faktor filtra?

No więc po kolei- dużo ważniejsza niż wysokość faktoru UV, będzie jakość użytych filtrów i oferowana przez nie ochrona UVA (to właśnie one odpowiadają za foto starzenie) i UVB (to o niej mówi nam faktor SPF, np. 50+, UVB jest odpowiedzialne z opaleniznę i nowotwory skóry). W Unii Europejskiej ochrona UVA musi być co najmniej 1/3 ochrony UVB danego produktu- więc w tym kontekście, jeśli producent nie informuje o jego poziomie, ma sens wybranie wyższego faktora. Niestety w Europie praktyka podawania wysokości ochrony UVA jest bardzo rzadko spotykana- deklarację PDD (faktor UVA) widziałm chyba tylko na filtrach La Roche Posay…?

Kolejną ważna rzeczą, jest żeby filtry były foto-stabilne lub żeby reszta składników kremu je stabilizowała. Dodatkowo musimy uważać, co my nakładamy w innych krokach pielęgnacji, by nie sabotować swoich wysiłków.

Ponadto musimy wybrać sobie kosmetyk, który będziemy w stanie nałożyć w odpowiedniej ilości- tak by uzyskać deklarowaną przez producenta ochronę, powinna być to min. łyżeczka do herbaty na samą twarz- sporo, prawda?

Co ciekawe, już SPF 2 blokuje 50% promieniowania, SPF 15 blokuje 93,3%, SPF 30 już 96,7%, a SPF 50 niewiele więcej bo 98%… chyba rzadko się o tym mówi, nieprawdaż? (źródło: bio-med.pl)

A to moje bladolice ulubienice;)

Yu Aoi

Yu Aoi

Cate Blanchett

Cate Blanchett

Gwen Stefani

Gwen Stefani

No i bez względu na wysokość SPF powiniśmy pamiętać, żeby nakładac go co 2 godziny… brzmi nierealnie, jeśli akurat nie jesteś na wakacjach na plaży… Nie wyobrażam sobie pozbywać się makijażu co 2h w biurze. A przecież okna, chmury itp. to żadna bariera dla UVA i niestety w zimie jest go tyle samo co w lecie… no ale i na to są sposoby, dla mnie najlepszym jest puder z filtrem- i tak pudruję twarz w ciągu dnia, więc to najlepsze miejsce na ‚dołożenie’ ochrony:) Inna sprawa, że bardzo trudno o takie pudry (warto poszukać kosmetyków azjatyckich:) lub posłużyć się mineranymi samoróbkami (w sklepach z półproduktami można dostać dwutlenek tytanu i cynku). Ciągle mam mineralny puder w kamieniu LRP, kórego próbuję używać- jednak mimo najjaśniejszego odcienia dla mnie jest mocno za ciemny i za pomarańczowy:(

 La Roche-Posay Toleriane teint mineral SPF 25, nr 11 Light Beige

La Roche-Posay Toleriane teint mineral SPF 25, nr 11 Light Beige

W tej chwili posiłkuję się gotowcem ze strony BU, ale rozglądam się za azjatyckim, bo trochę obawiam się ‚nieobrobionego’ dwutlenku tytanu i jego możliwego efektu powodowania powstawania wolnych rodników w kontakcie z promieniowaniem… polecam artykuł w bazie ELSEVIER: Reactive oxygen species produced upon photoexcitation of sunscreens containing titanium dioxide (an EPR study).

Na koniec trochę mechanicznych form ochrony przeciw promieniowaniu UV- najpopularniejsze i najbardziej oczywiste w Europie są okulary słoneczne i kapelusz… można jednak iść o krok dalej:

japońskie parasolki

japońskie parasolki

… albo o kilka kroków:

pomysł rodem z Azji- maska anty UV

pomysł rodem z Azji- maska anty UV

osławione 'burkini' Nigelli Lawson

osławione ‚burkini’ Nigelli Lawson

Advertisements

a Ty, jak myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s