Skóra w ciaży- ratunku!

Ciąża postawiła moją pielęgnację na głowie… niestety, mając tak jak ja cerę dotkniętą trądzikiem rózowatym (tak, ta perfidna rosacea…) nie możemy robić wielę by ją ratować. Do tego moja cera zrobiła mi prawdziwy bunt nastolatki… dosłownie pryszcz na pryszczu- czegoś takiego nie miałam na twarzy nawet w najgorszych czasach dojrzewania;] Może to przez fakt, że to bliźniaki…? Więcej hormonów itp.?- nie wiem, ale dywagacje na bok;)

Nigdy nie miałam idalnej cery (choć po latach własnych doświadczeń z pielęgnacją byłam na naprawdę dobrej drodze). No a teraz jestem w kropce- zostają naturalne metody pielęgnacji, a wszelkie leczenie trzeba odłożyć na potem… jak wiadomo retinoidy są skreślone, a nawet wszelkie kwasy azelainowe czy metronidazole mają bana (moi dawni sprzymierzeńcy należą do tzw. kategorii B – a więc, to leki, co do których badania na zwierzętach nie wykazały istnienia ryzyka dla płodu, ale nie prowadzono badań z grupą kontrolną u ludzi lub też badania przeprowadzone na zwierzętach wykazały działanie niepożądane na płód, ale obserwacje u ludzi nie wykazały zagrożenia dla płodu. Leki te stosu- je się w przypadku wyraźnej konieczności… polecam artykuł Lilianny Kulczyckiej i Anny Woźniackiej (Klinika Dermatologii i Wenerologii Uniwersytetu Medycznego w Łodzi), Leczenie dermatologiczne w okresie ciąży i laktacji, Postepy Hig Med Dosw (online), 2010; 64: 67-77 – tam znajdziecie rzetelne i praktyczne info. o stosowaniu leków dermatologicznych w ciąży.

Utamaro Kitagawa, 1750-1806, Beauty in front of a mirror

Utamaro Kitagawa, 1750-1806, Beauty in front of a mirror

 

Podzielcie się swoimi ciążowymi doświadczeniami urodowymi, jestem bardzo ciekawa czy macie podobne doświadczenia (czego nie życzę:) i jak sobie radzicie.

Podsumowując, trochę mi przykro, że w takim pięknym okresie (kiedy zresztą wszyscy do okoła oczekują, że będziesz promienieć), ja wyglądam jakbym przechodziła jakąś tropikalną chorobę zakaźną… ale nic to, nie zrażam się i o zdrową cerę walczę z podniesionym czołem dozwolonymi metodami:) szczegóły już wkrótce!

Reklamy

4 responses to “Skóra w ciaży- ratunku!

  1. I jak sobie poradziłaś? Pytam z ciekawości, ponieważ sama borykam się z trądzikiem różowatym i trudno przewidzieć zachowanie cery w okresie ciąży… Na razie planujemy, ale trochę się obawiam tego wszystkiego. Do tego moja dermatolog także nie jest zwolenniczką stosowania czegokolwiek w tym czasie a w związku z dodatkowymi problemami skórnymi wiem, że będę musiała odstawić absolutnie wszystkie leki.

    • hmm…no cóż, radziłam sobie niespecjalnie… Leki odstawiłam kiedy tylko się zorientowałam, że się udało i jestem w ciąży- te zewnętrzne, czyli rozex, lokacid i finacee- wolałam nie ryzykować. Zresztą odstawiłam bez żalu bo w ciąży i tak straciły swą magiczną moc- już w 3-4 tygodniu było źle, potem cały 1 trymestr tragedia na niespotykaną skalę, ale pod koniec ciąży już było akceptowanie- trudno powiedzieć czy to kwestia pielęgnacji czy po prostu hormony się wyciszyły trochę. Na pocieszenie powiem Ci, ze zleciało to bardzo szybko, a teraz dzieciaczki maja po 3 m-ce, karmię piersią i mam skórę ładniejszą niż kiedykolwiek (gra naczyniowa się wyciszyła, a pryszcz to złe wspomnienie). Może ludowy zabobon w stylu: jak urodzisz to ci przejdzie, coś w sobie jednak ma?;) Po za tym możesz należeć do tych szczęśliwych kobiet, które w ciąży promienieją i którym się cera poprawia- trzymam za to kciuki!

      • U mnie zewnętrznie Rozex, okresowo Finacea/Acne Derm/Skinoren i seria Azelac Sesdermy. Najgorzej kiedy pojawiają się grudki i czasami krostki, które bywają dość bolesne. Zauważyłam też przed okresem nasilają się wszystkie objawy razem… Jakiś czas temu rozmawiałam ze znajomą, która ma identyczny problem i również przechodziła Apokalipsę na twarzy. Po urodzeniu dziecka wszystko minęło na okres ok. 3 lat, potem wróciło ale w bardzo łagodnym wydaniu.
        Życzę Ci abyś cieszyła się piękną skórą jak najdłużej 🙂 Pozdrawiam! 🙂

        • Dziękuję! Byłam w zasadzie na tym samym zestawie substancji czynnych:) Historia Twojej znajomej dodaje otuchy- mam nadzieję, że u mnie ta remisja potrwa jak najdłużej. No i życzę powodzenia w tej nierównej walce! Musimy być dzielne:)

a Ty, jak myślisz?

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s